Sama średnia jest najmniej ciekawą liczbą w internecie. Piątka od trzech osób to nie ocena studia, tylko trzy udane dni — i ma ją prawie każdy warsztat w pierwszym miesiącu działalności. Dopiero liczba pod średnią mówi, ile razy ten wynik został sprawdzony przez kogoś, kto nie miał żadnego powodu, żeby nam pomagać.
Te dwie liczby opisują różne rzeczy i trzeba je czytać razem. Średnia mówi, jaka część klientów wyszła zawiedziona. Liczba opinii mówi, na ilu wizytach ten obraz się oparł. Warsztat z oceną 4,8 i czterystoma opiniami nie jest „o 0,2 gorszy" — jest starszy i ma za sobą więcej wizyt, a wśród nich klientów, którzy odjechali niezadowoleni. Osobno żadna z tych liczb nie wystarcza.
Powiemy więc wprost to, co i tak sprawdzisz w Mapach: w krakowskiej czołówce detailingu są studia z kilkuset opiniami, a nasza wizytówka ma ich 157. Na wolumen pracuje się latami i tę część mamy przed sobą. Za to nie da się być wyżej niż 5,0 — to sufit skali, i tam jesteśmy. Z tych dwóch liczb tylko ocena zależy wyłącznie od roboty; druga rośnie z wiekiem wizytówki.
Jest jeszcze jedna rzecz i działa w obie strony. Przy 157 ocenach średniej nie da się już „podkręcić" serią dobrych wpisów — każda kolejna waży coraz mniej. Ten sam mechanizm sprawia, że nie zniszczy nas jedna słaba opinia, tak jak nie uratuje jedna dobra. To, co widzisz, jest odporne na jeden udany i jeden nieudany tydzień.